Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułgaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułgaria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 stycznia 2015

Droga do Boga - na dachu Bałkanów

2015 rok zacznę od tego, czego w 2014 nie dokończyłam - dzisiaj ostatni już bułgarski post. 

LIPIEC/SIERPIEŃ 2014 - BUŁGARIA (RIŁA I PLOVDIV)

Płowdiw jest drugim pod względem wielkości miastem Bułgarii. W Sofii nie byłam, więc nie mam porównania ze stolicą, ale ze wszystkich miast, które w Bułgarii widziałam Płowdiw podobał mi się najbardziej. Z prostej przyczyny - był zadbany. Pewnie dlatego, że miasto stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2019. Płowdiw jest podobno położony na siedmu wzgórzach, niczym Rzym, chociaż ja siedmiu się za nic nie mogłam doliczyć :D Czyli (prawie) siedem wzgórz, rzymski amfiteatr i stadion, rzymskie ruiny - prawie jak Rzym. 



wtorek, 30 grudnia 2014

U progu Hadesu

No i spadł śnieg! Za oknem piękna zima na koniec roku, a ja nadal wspominam wakacje. Teraz będzie trochę mniej słonecznie, bo, chociaż nadal zostajemy w Bułgarii, to jedziemy w góry :D

LIPIEC/SIERPIEŃ 2014 - BUŁGARIA (RODOPY) 


Wygrzałam się na plażach i nie mogłam uwierzyć, że w bułgarskich górach to jednak panuje trochę inny klimat. Ale jak to? Nie będzie 20 stopni w cieniu, nie będzie słońca? Naprawdę muszę wyciągnąć bluzę, założyć długie spodnie i skarpetki? 

Co gorsza, pogoda była taka, że ciągle zbierało się na burzę, więc, niestety, dłuższe wyjścia na szlak były niewskazane. Ale co pochodziliśmy to nasze. 

Aj, aj, zanosi się na deszcz

wtorek, 23 grudnia 2014

Trochę słońca w środku (deszczowej) zimy

A co tam, Święta idą, trochę wolnego, można zwiększyć częstotliwość pisania :D Z okazji pierwszego  trzeciego dnia zimy - trochę lata (z braku śniegu trzeba powspominać słońce, żeby chociaż na deszcz nie patrzeć).

LIPIEC/SIERPIEŃ 2014 - BUŁGARIA (WYBRZEŻE MORZA CZARNEGO)


Wszystko fajnie, tylko najpierw do tej Bułgarii trzeba dojechać. A niestety to kawałek stąd i może nie byłoby tak źle, gdyby nie pewne drobne przeszkody.

To było na Słowacji: 


I to tak co chwilę, a każde światła trzymały nas przez co najmniej kilkanaście minut. Jakaż była nasza radość, kiedy minęliśmy granicę z Węgrami...No a później Rumunia nas zaskoczyła czymś nowym: 


Oczywiście po drodze wstąpiliśmy zwiedzić jakąś ładną cerkiew:



Im bliżej do rana, tym bliżej do celu...a skoro to już Burgas, to znaczy, że niedługo dojedziemy :D


Jesteśmy! Morze! Teraz tylko trzeba zaczekać chwilę na wschód słońca, a potem można odsypiać. 
A nie, przepraszam, najpierw trzeba znaleźć miejsce, w którym będzie można odsypiać.